O coachingu (długie i nie dla każdego) pisane z pozycji coacha

O coachingu (długie i nie dla każdego) pisane z pozycji coacha.

O coachingu, co pobity leży na podłodze i może to już czas na sole trzeźwiące
W obszarze rozwoju ludzi pracuję zarówno, jako trener (szkoleniowiec) oraz jako coach. Bardzo dokładnie odróżniam te role, w których występuję, używam innych narzędzi, ale też nieco innych umiejętności ( najprościej- wiem kiedy być gwiazdą a kiedy się schować). Przestrzegam kodeksu etycznego organizacji, która mnie certyfikowała, czerpię z różnych metod pracy, stale się w tym obszarze rozwijam.
Ostatnimi czasy coaching nie ma „dobrej prasy” ani dobrego PR. Słyszałam już takie bajki, o tym kto jest coachem i do czego coaching może służyć lub jak go sprzedać, że chyba nic mnie już nie zdziwi. Czekam tylko na kolejnego, który w sposób łatwy i szybki chce się sfotografować na łóżku w towarzystwie setek tysięcy złotych …. dając ludziom instrukcje, co powinni zrobić by pracować jako coach i zarabiać lekko, łatwo i przyjemnie setki złotych na minutę i kilka tysięcy w godzinę.
Przeraża mnie i złości pokazywanie coachingu w serialach jako spotkania szkoleniowego i mieszania ludziom co jest szkoleniem lub warsztatem, a co procesem coachingowym. Przeraża mnie jak samozwańczy coach każe się lać po pyskach młodym ludziom, bo to ich dokądś prowadzi. Przeraża mnie też, że władze mojej organizacji lansują się przy sadzeniu kolejnych drzew zamiast pracować nad wizerunkiem coachingu w Polsce. Jestem zła, wściekła, że tak niewiele się z tym robi a coaching obecnie leży bliżej szarlataństwa niż skutecznej metody rozwoju. W ostatnim czasie trafiłam na strony coachów… sex coachów; coachów wiary, coachów którzy szukają w ten sposób sponsora itp…… Byłam też świadkiem i uczestnikiem wielu dyskusji i bicia piany, co można zrobić by odwrócić ten trend.
Włącza mi się edukator, bo jestem zmęczona opluwaniem i generalizowaniem oraz wrzucaniem „coachów” do jednego worka.
Pracuję w tej roli od 4 lat , od 2 mam certyfikację globalnej organizacji, zrobiłam ją bez oszukiwania na godzinach pracy czy pracy za tzw „kawę” – wszyscy moi Klienci byli realni i prawdziwi oraz zapłacili mi za pracę. Prowadzę takie procesy przede wszystkim w firmach, ale też dla osób indywidualnych.. tyle, że ja jestem specjalistką raczej od business coachingu i /ewentualnie wynikających z tego obszaru celów dot. tzw. life coachingu
Dlatego dziś będzie trochę o racjonalizacji podejścia do metody pracy, jaką jest coaching. Dla tych co się boją, nie znają lub nie doświadczyli…..
Otóż, coaching to metoda pracy, podobnie jak szkolenie jest metodą pracy, by dorośli ludzie mogli się czegoś nauczyć i zdobyć pewne umiejętności oraz kształtować jakieś zachowania (to się nazywa triada kompetencyjna).

Coaching nie jest dla wszystkich, bo to najbardziej zaawansowana metoda pracy nad sobą i swoim rozwojem wykorzystująca już zdobyte zasoby. Tam gdzie człowiek nie ma wiedzy i umiejętności, aby osiągnąć cele, zaczyna się szkolenie, mentoring i doradztwo (sugerowanie rozwiązania, doświadczenia trenera czy mentora, tam trener jest gwiazdą a Klient podąża za nim ) a kończy się coaching….
Coaching nie załatwia wszystkiego …. Coaching nie jest w zamian. np. w zamian za dobrą pracę z przełożonym opartą na organizacji, motywacji czy kontroli.
Coaching wspiera ludzi w szybszym osiąganiu celów zawodowych, większej pewności w tym, co już umieją i co potrafią i /lub odkrywaniu nowych talentów.
Coaching pracuje na narzędziach i wiedzy psychologicznej – często to samo narzędzie, które stosujemy w terapii możemy użyć w coachingu, pamiętając, że coaching to nie jest terapia a praca nad tym, co mamy obecnie i co chcemy mieć w przyszłości. Nie jestem zwolennikiem stosowania tych narzędzi jeden do jeden – jak słyszę, że tzw. „ustawienia Hellingeroweskie” są stosowane w coachingu to mi się nóż otwiera…Pracuję metaforą, czasami coachingiem prowokatywnym, czasami obrazem, czasami środowiskiem – używam wszystkiego po to by Klient wyszedł ze swojej strefy komfortu, zobaczył możliwości, wybrał dla siebie najlepszą drogę. Jestem też odpowiedzialna za pokazanie konsekwencji wyboru.
To prawda, że czasami możesz, jako Klient mieć wrażenie, że trafiłeś na terapię – niewygodne pytania, które pozwalają Ci się zatrzymać i odnaleźć swoje wartości, zmiana sposobu myślenia czy świadomość, co możesz zyskać lub stracić podejmując taką a nie inną decyzję to normalne odczucia po sesji. Ale najważniejsze po sesji jest poczucie ciężkiej pracy, która przed Tobą (w coachingu nie pracujesz tylko na sesjach), ale też euforii i siły, co potrafisz i co już masz ….

Jako coach mogę powiedzieć, że moi Klienci wykonali kawał dobrej roboty… .Większość z nich przy moim wsparciu szybciej zrealizowało swoje cele (lub je właśnie realizuje), dojrzeli, są mocniejsi w tym co robią.
Jako coach mogę powiedzieć, że i ja wykonuje dobrą robotę z dala od medialnego szumu, lansu w telewizji czy radio (ostatnio audycja o astro-coachu mnie powaliła) zdjęć w objęciach forsy …
Coaching jest świetny dla wszystkich, którzy nie boją się przyśpieszyć, dla tych, którzy nie boją się zmian, dla tych, którzy chcą sprawdzić czy droga, którą idą jest jedyna i najwłaściwsza. A jeśli odkryją, że nie jest to ta droga, będą wiedzieli doskonale co mają zrobić by ją zmienić…

Sylwia Kłyczek