Moja coachingowa historia

Z OKAZJI ŚWIATOWEGO TYGODNIA COACHINGU
Moja coachingowa historia
Dziś będzie trochę historycznie, trochę edukacyjnie no i refleksyjnie ….O tym jak stałam się coachem i dlaczego zajęło mi to 20 lat życia zawodowego.
Podjęłam ważną decyzję, w czerwcu zaczynam szkołę Profesjonalnego Coachingu, która będzie mnie przygotowywać do akredytacji na poziomie PCC w ICF. To już nie przelewki. Ten certyfikat zaprowadzi mnie na inny poziom pracy z coachingiem, każe potwierdzić ponad 700 godzin pracy z Klientami, każe przyjrzeć się swojemu warsztatowi, kompetencjom coacha oraz słabościom i nad nimi pracować.
Duże wyzwanie przede mną, no bo kogo, jak kogo, ale siebie zawieść nie mogę ? Ktoś bardzo ważny będzie trzymał za mnie kciuki i szeptał mi do ucha „Dasz radę”
Ale moje początki z coachingiem wcale nie były proste.
Pierwszy raz słowo „coaching” a właściwie „coachingowy styl pracy” usłyszałam jakieś 17 lat temu, kiedy do mojego radia przyjechał konsultant sprzedażowy ze Stanów śp. Jim Taszarek. To on szkolił nas z wiedzy tajemnej a propos 9 kroków sprzedaży opartych o Futrell’a i przekazywał najlepsze praktyki jak zarządzać zespołem handlowym.

To wtedy zaczęłam pracować na tzw. spotkaniach coachingowych, choć dziś ofukałabym każdego, kto na takie spotkanie mówiłby, że to coaching. Spotkanie przebiegało wg. pewnych ram – było cykliczne (1 raz w m-cu), opierało się na podsumowaniu wyników i wyznaczeniu kolejnych target planów oraz elementów rozwojowych (kompetencje, które handlowiec będzie rozwijał w ciągu miesiąca w swojej pracy), to ta część była tą “coachingową”. Działało, ponieważ pracowałam z bardzo ambitnymi ludźmi, od zawsze wspierałam i pomagałam ludziom mój styl pracy był zawsze bardziej angażujący niź niż uparte tupanie nogą że jestem managerem, ale było też ale w tej sytuacji ….
Ludzie się rozwijali i pracowali nad sobą natomiast wynikiem tej pracy były konkretne oczekiwania moich handlowców w stosunku do mnie i mojej firmy (awans, podwyżka, ambitne zadania) – no i zgrzyt- nic z tego nie mogłam im dać a to budowało frustrację wśród ludzi i powodowało, że ludzie zaczęli odchodzić.

To wtedy na prawie 10 lat odłożyłam coaching na półkę twierdząc, że „Polacy jeszcze nie dorośli do coachingu, bo ten rozwija, zwiększa świadomość, pewność i jakość życia a świat nie jest gotowy na to by dać takiemu coachee coś w zamian” – naprawdę tak kiedyś myślałam…
Po drodze spotkałam trenerkę, która sprawiła ze poszłam do szkoły trenerów – odnalazłam się w uczeniu dorosłych. Były ramy, narzędzia i próby wpłynięcia na postawy uczestników, ale cały czas pracowałam sobą, swoim doświadczeniem, wartościami. To ja byłam GWIAZDĄ a uczestnicy mieli się uczyć, ćwiczyć i stosować. Wtedy też po raz kolejny coaching stanął na mojej drodze, ale okazał się coachingiem tylko z nazwy (dziś znam to określenie jako czołging). Przyjechał do nas coach, którego zadaniem była diagnoza kompetencji i motywacji uczestników, raport dla Zarządu i rekomendacja kogo zwolnić a kogo nie. To nie jest coaching i nieważne, że nadasz temu przymiotnik „kryzysowy”.
Zaczęłam sama szukać źródeł różnic między trenowaniem a coachingiem a życzliwi ludzie mówili mi „Ale Ty się na coacha nie nadajesz, jesteś zbyt dominująca” – uwierzyłam i znowu odłożyłam coaching na półkę a zajęłam się szkoleniami i warsztatami.

Pokłosiem moich aktywności trenerskich i doświadczeń managerskich było to że zaczęłam pracować z ludźmi bardziej indywidualnie robiąc coś w rodzaju followup, sesji podsumowujących opartych o realną zmianę i wdrażanie zmian. A na nich zaczęłam pytać. O tak, lubię pytać ? Zadaję dużo pytań ale nie byle jakich. ….
No i stało się…. 6 lat temu poprowadziłam swoja pierwszą świadomą sesję coachingu opartą o model GROW. Wtedy bez certyfikatu, bez praktyki po prostu w ramach sesji followup. Klient wyszedł zachwycony a ja zbudowana, że potrafię się wycofać, wzmacniać, sprawić, że klient jest GWIAZDĄ.
Zrozumiałam, że coaching przede wszystkim jest dla coachee. To on ma dzięki mnie zrealizować swój cel. Ja mam użyć wszystkich dostępnych mi narzędzi by Klient miał siłę, odwagę i możliwości do realizacji celu.
Zrobiłam 2 certyfikaty ; ICF oraz GRUPY TROP w obszarze coachingu, zgłębiam metodę Action Learning. Pracuję z Klientami indywidualnie oraz zespołami a czasem i grupami.
Moja oferta skierowana jest do osób prywatnych jak i firm, dla których tworzę kompleksowe programy rozwojowe. Nie dorabiam historii marketingowych, że jestem coachem wiary, seksu, płodności (SiC!) itp. Pracuję głównie z celami biznesowymi, ale zdarza się, że Klienci przychodzą do mnie z celami prywatnymi. Jestem nadal dominująca choć ci, którzy widza mnie w relacji coachingowej twierdzą, że potrafię się schować.
Ćwiczę. Rozwijam. Pomagam. Wzmacniam
Jestem coachem odpowiedzialnym, bo choć ICF mówi o tym, że to cochee jest odpowiedzialny za realizację celu, ja podczas procesu (nie tylko na sesji) zastanawiam się jak jeszcze dojść do celu. Ta moja odpowiedzialność przekłada się na sposób pracy – 99% sesji face to face, max 8 Klientów indywidualnych w jednym czasie, max 3 sesje w ciągu dnia, max 2 firmy w jednym czasie.
Dziennik zadań dla każdego Klienta, pamiętam jakie są zadania i wyzwania, wysyłam SMSy te wspierające, kiedy ktoś wychodzi z własnej strefy komfortu. Daję prawo do decydowania czy taki sposób pracy komuś pasuje, prawo do przerwania procesu, jeśli tego potrzebuje, do weryfikacji celu.
Nie pracuję jako terapeuta choć niektóre sesje „pachną” terapią, pracujemy nad tym co w przyszłości, pracujemy na zasobach. W swej karierze ponad 700 godzin tylko 2 Klientów odesłałam do terapeutów. Pracuję odpowiedzialnie i uważnie sama poddając się szkoleniom, superwizjom itp.
Ale uwaga w coachingu też obowiązuje zasada „Im więcej dasz tym więcej masz” jeśli sam dla siebie nie masz energii i motywacji, traktujesz pracę nad sobą byle jak, to ja za Ciebie tego nie zrobię. Dlatego jedni realizują cele szybciej a inni powoli 2 do przodu 3 do tyłu … wybór jest zawsze po stronie Klienta
Moi nauczyciele coachingu mogą być ze mnie dumni  i ja z siebie też jaką ścieżkę pokonałam.

Twój coach

Sylwia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *