O podaży i popycie – meetingi, konferencje, panele

O podaży i popycie – meetingi, konferencje, panele

Jestem rozchwytywana, tzn. moja skrzynka pocztowa jest rozchwytywana.
Nie ma tygodnia, bym nie dostała zaproszenia na konferencję, spotkanie HR, jako prelegent, wykładowca, trener i prowadzący warsztaty. Jednym słowem mam wystąpić, jako ten, kto się podzieli doświadczeniem i efektami pracy przed gronem uczestników.
A ze wiosna idzie to zaproszeń, zagajeń coraz więcej ….
Super, cieszę się – lubię takie spotkania – są inspiracją do lepszej pracy, poszukiwania nowych rozwiązań i pokazania ciekawych projektów.
To, co zaskakuje mnie od jakiegoś czasu to fakt, że abym wystąpiła, jako ekspert, gość, trener, itp. mam za to płacić i to nie małe pieniądze. (Ostatnie 3 konferencje od 2000 do 8000 tys złotych +VAT). I to nie jest tak, że tylko JA mam zapłacić, bo takie samo zaproszenie dostają osoby mi znane, z którymi mijam się na tych konferencjach.
To jakiś trend organizatorów, że za konferencje płacą nie tylko uczestnicy, ale i Ci, co mają panele i wystąpienia?

Ja rozumiem wystąpienia Sponsorów (Złotych czy Srebrnych, Głównych czy mniej głównych), ale kupowanie miejsc do wystąpień?
Czy ja, jadąc, jako uczestnik i ten, co płaci na konferencję, dostanę eksperta z danej dziedziny lub kogoś, kto podzieli się ze mną swoim doświadczeniem, sukcesem czy klapą w pracy czy wystąpienie kogoś, kto zapłacił 8 tys za taką możliwość i go na to stać?
Czy to normalna praktyka czy ja coś przegapiłam, bo zatrzymałam się na tym, że albo to mi płacą za wystąpienie albo robię to w ramach wolontariatu, jeśli jest taka potrzeba?
Idąc za metodą pracy z przekonaniami – Czy to moje przekonanie ze skończyła się era merytoryki a zaczął się handel miejscami, to jest prawda? Kim byłabym bez przekonania, że to nieprawda?

Sylwia Kłyczek